#8 – Kibice wyklęci, czyli przekazywanie wartości z pokolenia na pokolenie


W tym odcinku przeczytasz:

  • Co wzbudza we mnie zachwyt?
  • Kogo spotkałem w tramwaju?
  • Co myślę o zieleni?
  • Jakie przyśpiewki zasłyszeć można w miejscach publicznych?
  • Czy ojciec jest zawsze dobrym przykładem dla syna?

Zaczynajmy!

Odrywam oczy od plakatu zatytułowanego: ŻOŁNIERZE WYKLĘCI przedstawiającego zbiór żołnierzy polskich z różnych epok naszej państwowości. Wsiadam do tramwaju numer 31 – przystanek Królewiecka. Za oknem widać lśniący szmaragdowo Stadion Wrocławski. Na niebie góruje księżyc, tuż obok świeci Jowisz podszywając się pod gwiazdę.

Prosta, szara i majestatyczna konstrukcja rozświetlona reflektorami budzi we mnie zachwyt. Serce rozpiera duma. Płaciłem sumiennie podatki – ponad 50% własnego dochodu – i dzięki mnie oraz innym pedantycznym darczyńcom, wystawnemu państwu udało się zrealizować tak wspaniałą ideę. Przepełniony radością mówię do przyjaciela obok:

– Spójrz! Kilka lat temu cała Europa widziała ten majestat w telewizji! Pomyśl tylko przyjacielu, gdyby ludzie z równą chęcią odprowadzali należności podatkowe, jak kładą księdzu na tacę, tak mielibyśmy przed oczyma dwa, a może trzy razy większy stadion!

Nagle, kiedy rozmówca skłaniał się już do odpowiedzi, usłyszałem śpiew. Śpiew z końca tramwaju:

Kto nie skacze ten z policji

Kto nie skacze ten z policji



Odwracam głowę w poszukiwaniu źródła tenorowych dźwięków i zdaję sobie sprawę z dominującej zieleni wewnątrz tramwaju. Zazwyczaj w komunikacji miejskiej obserwuję szarość, czerń, czasami brąz, a teraz zdumiewa mnie wszechobecność pozytywnej i radosnej zieleni. Grupka złożona przede wszystkim z muskularnie zbudowanych dżentelmenów zawładnęła większością wagonowej przestrzeni. Panowie uczesanie mają jednakie. Najwidoczniej wizytują ten sam salon fryzjerski lub po prostu nie poddają się modzie na brody i barberów.

Skupiam się na mężczyźnie o najdonioślejszym wokalu. W dłoni trzyma dłoń swojej mniejszej i dużo młodszej kopii – to syn. Wspaniale, myślę sobie. Skaczą razem, butnie i patetycznie. Tata ma spory kłopot z utrzymaniem się na nogach po każdym lądowaniu na podłodze tramwaju. W końcu przestaje harcować. Stabilizuje ciało przewidując, że kolejny podskok może skończyć się dla niego dramatycznie. Wyciąga z kieszeni niewielką buteleczkę z płynnym medykamentem i bierze spory łyk. Kolega stojący obok zaraz wyrywa flakon z jego rąk i po chwili rozczarowany wyrzuca pustą flaszkę przez otwarte drzwi pojazdu. Przyjaciele wymieniają ze sobą jeszcze jakieś pretensje, o tym że to było nieprotokolarnie wychłeptywać  ostatnie krople tego królewskiego trunku i zaczynają śpiewać coś o sędzim, że miał …(tu nie dosłyszałem) w gębie.  Rozbrzmiewa rechot. Jeden z dżentelmenów spogląda w szybę i widząc swoje odbicie szczerzy się ze zdwojoną siłą. Zachodzi cisza. Nikt się nie krząta. Zero dialogów. Kto nie jest zielony gapi się w smartfona.

Kto nie skacze ten z policji

Hej, hej!

Kto nie skacze ciągnie laski

Hej, hej!



Znów zaczęli skakać i śpiewać. Na ich twarzach nie widać zmęczenia, oddech mają wyrównany, tylko skaczą dość niesfornie.

Rzucam okiem na gówniarza stojącego wcześniej do mnie plecami. Nie jest podobny do zakapiorskiego ojca. Wygląda trochę, jak Dudley Dursley. Wielką okrągłą japę zdobią buraczane policzki. Nie wiem czy ma włosy na głowie, bo założył kaptur. Wpatrzony w swój wzór nie odrywa od niego oczu, a oczy jego mówią:

TATO, TATO, NIE JESTEŚ Z POLICJI!

Maluch wyciąga dłonie w stronę taty. Chce wskoczyć rodzicielowi na ręce. Wzruszam się natychmiast i przecieram łzę chusteczką higieniczną pięciowarstwową (pewnie użyję jej jeszcze kilka razy).  Obyś poszedł brzdącu w ślady ojca!

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI! HUSARIA! POLSKA!

Doktryny zakorzeniają się najlepiej w umysłach tępawych i dokonywają tam strasznych spustoszeń

Paweł Jasienica – Rzeczpospolita Obojga Narodów

Jeśli podobał Ci się ten wpis nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi! 😉

Zostaw Komentarz!

Zajrzyj do STREFY PORAD! Może znajdziesz w niej odpowiedzi na nurtujące Cię pytania?

Zapisz się do newslettera, a wtedy zawsze będziesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych wpisach (zero spamu)!

 


Coś o Pawle Jasienicy:


 

3 Replies to “#8 – Kibice wyklęci, czyli przekazywanie wartości z pokolenia na pokolenie”

  1. A posłuchajcie co sądzą o Husarii Szwedzi na przykład.

    blob:https://www.youtube.com/7ff7f3c8-9296-406f-9903-ca5217493b31

    Admin natomiast zdaje się sugerować, że „kibole” są potomkami tych, którzy uratowali Europę przed islamizacją. A może nie uratowali tylko odsunęli w czasie…
    Radzę mieć trochę więcej szacunku do współbratymców. Bez względu na przynależność klasową.

    Pozdrawiam i życzę zdrowia.

    1. Mówiąc szczerze to z dumą spoglądam w przeszłość myśląc o husarii i żołnierzach wyklętych. Na końcu cytuję moją ulubioną postać pośród żołnierzy wyklętych, czyli Pawła Jasienicę. Cytowanie akurat tego autora nie jest tutaj przypadkiem, a spójną częścią z pozostałym tekstem.

      Jeśli zaś chodzi o Szwedów to jeden z nich, którego kolumna stoi w Warszawie, wykorzystał naszą wspaniałą husarię do imponujących zwycięstw, jak chociażby pod Kłuszynem, no ale przecież te zwycięstwa, mimo że imponujące nie przynosiły wielkich politycznych korzyści, a kto wie czy, aby nie więcej szkody.

      Bądźmy dumni z naszej historii i z naszych bohaterów, ale nie wykorzystujmy ich do własnych i często ideologicznych celów!

      Pozdrawiam i dziękuję za wpis! 🙂

  2. Gratuluję tekstu. Czasami myślę sobie., iż lepiej tak bawić się w komunikacji miejskiej niż siedzieć z nosem w telefonie

Zapraszam do komentowania!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.