#9 – Wielkomiejska wędrówka wieczorową porą Część 3


W tym odcinku przeczytasz:

  • Co przygotowałem dla mojego gościa, który odwiedził mnie wieczorową porą?
  • Jak chciałem pozbyć się zwłok z własnego mieszkania?
  • Kogo ujrzałem z samego rana?
  • W jaki sposób wylądowałem w piaskownicy?
  • Czy przyjęli mnie w końcu do szpitala?

Zaczynajmy!

Znaleźliśmy się w kuchni. Zaparzyłem herbatę miętowa i podałem nowej koleżance. Liczyłem, że jej stan wróci do normalności po łyku gorącego napoju. Niestety podczas czynności związanych z przygotowaniem napoju dziewczyna osunęła się na ziemię leżąc wyciągnięta na wznak na kuchennej podłodze.

– Umarłaś! – powiedziałem do…

Zdałem sobie sprawę, że jeszcze nie poznałem jej imienia. Położyłem głowę na jej piersiach i zacząłem sprawdzać, czy oddycha. Klatka piersiowa unosiła się ku górze po chwili opadając. Odetchnąłem z ulgą. Oczywiście w głowie już wizualizowałem sobie w jaki sposób radzę sobie z trupem na mieszkaniu. Rozrzucanie poćwiartowanych zwłok po okolicznych kontenerach nie brzmiało zachęcająco.

Chwyciłem ją powyżej kostek i zaciągnąłem do łóżka. Wcześniej rozebrałem do bielizny i okryłem koszulką z krótkim rękawem. Po tym wszystkim postanowiłem złożyć podanie do pracy w prosektorium, bo z ubieraniem zwłok radziłem sobie doskonale.

Położyłem się obok niej. Obawiałem się, że w czasie snu wylecą z niej jakieś płyny, ale nie miałem innej alternatywy. Jak tylko lęgnąłem tuż obok niej, owinęła się wokół mnie niczym bluszcz spowijający konar gałęzi.

Zasnęliśmy na dobre.



Zbudziłem się rano. Promienie słońca wpadały przez niewyczyszczoną szybę gnębiąc moje źrenice. Wstałem zasłonić żaluzje i wtedy zorientowałem się, że w łóżku nikogo nie było. „Okradła mnie” – pomyślałem, rzucając się zaraz do spodni, w których zostawiłem portfel. Ku memu zaskoczeniu kieszeń pozostała nienaruszona. Rozejrzałem się po pokoju i wszystko było na swoim miejscu, nawet talerz z niedojedzoną kiełbasą z przedwczoraj. Wtedy weszła do pokoju ona: naga, długowłosa i z obfitymi piersiami:

– Jestem Julia! – zakomunikowała zalotnie, opierając się o ścianę tak, aby lepiej zaprezentować mi swoje ciało.

– Znowu? – odparłem cicho

Wzniecił się we mnie płomień! Szybko skierowałem się po okulary, żeby lepiej zobaczyć piękność, którą z tak wielkim wysiłkiem wniosłem sobie do domu. Włożyłem szkła na nos i wnet całe libido ze mnie uszło.

„Powiedzieć beznadzieja to właściwie, jakby ją pochwalić” – parafrazowałem w głowie słowa piosenki.

Zaparłem się o blat biurka, bo prawie zemdlałem. „Co ja przywlekłem do domu i jak uniknąć stosunku seksualnego z tym, jak widać, napalonym osobnikiem?” – Dręczyłem się wewnątrz pytaniami.

Niewiele myśląc wybiegłem na balkon i przeskoczyłem przez balustradę. Wylądowałem w piaskownicy wypchanej psimi kupami. Piasek i zwierzęce odchody w nim zgromadzone zamortyzowały mój upadek.

Ktoś zadzwonił po karetkę. Chciałem wstać i pójść do domu, ale sąsiad przekonał mnie, że mogę mieć uraz kręgosłupa i będzie to ryzykowne. Wreszcie zjawiła się karetka. Wsadzili mnie niechlujnie do środka ambulansu. „Jeśli nie doznałem urazu kręgosłupa wcześniej to na pewno stało się to teraz” – mówiłem do siebie. Jeździli ze mną od szpitala do szpitala, jednak żadna placówka nie chciała mnie przyjąć, bo wedle ich znakomitej wiedzy powinienem nie żyć po upadku z 7 piętra. Widać coś im w tym wszystkim nie odpowiadało.

W końcu przyjęli mnie w jakimś obskurnym szpitalu, którego nazwę wyparłem z pamięci. Zebrała się przy mnie spora grupa ludzi i zaczęli zadawać dziwne pytania nie mające nic wspólnego z moją ewentualną dolegliwością. Jeden facet wciąż pytał o szczegóły upadku, a gdy mu wszystko opowiedziałem to zaczął ciągle powtarzać:

– To aż tak brzydka była? – Śmiejąc się pod nosem.

Zabrali mnie na prześwietlenie. Mężczyzna z niemodnym wąsem pchał łóżko na kółkach, na którym leżałem. Mknęliśmy wzdłuż korytarza. Zakurzone i wąskie okna wpuszczały do środka niewiele światła. Mrok pogrążał całe szpitalne skrzydło.

– Nie włączacie tutaj światła? – zapytałem zdziwiony.

– Oszczędności – odparł trochę zmieszany.

Ciąg dalszy nastąpi…

Jeśli podobał Ci się ten wpis nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi! 😉

Zostaw Komentarz!

Zajrzyj do STREFY PORAD! Może znajdziesz w niej odpowiedzi na nurtujące Cię pytania?

Zapisz się do newslettera, a wtedy zawsze będziesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych wpisach (zero spamu)!

 


Warto posłuchać:


 

Zapraszam do komentowania!