#4 – Narcyz – kiedy twoje ego staje się twoim obiektem seksualnym


W tym odcinku przeczytasz:

  • Co zdecydowałam się robić wczesnym rankiem?
  • Jakie okoliczności towarzyszyły mi podczas wybranej aktywności?
  • Kogo spotkałam po drodze?
  • Kim był człowiek przerywający mi osobistą sielankę?
  • Dlaczego grały mu Anioły?

Zaczynajmy!

Budzę się rano i z trudem rozklejam powieki. Sprawdzam godzinę: jest kilka minut po ósmej. Mogłam jeszcze pospać. Trudno, teraz już nie zasnę. Odpalam audycję w radiu. Mówią coś o narcyzach, że jakieś nowe pokolenie nastało i że każdy z nas to narcyz. Jakoś w to nie wierzę. Zastanawiam się przez moment, co zrobić z niezaplanowanym wolnym czasem.

Może pójdę na siłownie albo pobiegam?

Ostatecznie decyduję się na bieganie.



Ubrana w kolorowe ciuchy z Decathlonu czekam na połączenie GPS z moim smartwatchem. Wiatr dmucha gwałtowanie, w powietrzu czuję wilgoć. Jest znak, zakładam słuchawki na uszy, odpalam audiobooka i ruszam przed siebie.

W uszach Michaił Bułhakow, a ja biegnę wzdłuż wału okalającego zawiły bieg rzeki, a który otoczony jest lasem. Pustułka przysiadła na kamiennym murku wpatrując się w łąkę rozpostartą u stóp niewielkiego wzgórza porośniętego żółto-zielonym trawnikiem. Dwa czarne bociany szybują nisko nad taflą wody ciągnąc po niej swoje cienie. Zimorodek schował się w odarte z liści chaszcze zupełnie nie pasując do szarego i brzydkiego zakątka. Przepiękna ptaszyna z szafirowymi skrzydełkami, bursztynowym brzuszkiem i cieniutkim dziubkiem wprawiła mnie w zachwyt. Pędzę dalej. Olbrzymia budowla wyłoniła się przede mną: to śnieżnobiały most z jednym potężnym pylonem, z którego promieniście rozchodzą się wanty utrzymujące całą konstrukcję w stabilności. Ponad nim lotnik przechylił skrzydło samolotu w prawą stroną po czym wzbił się pionowo w górę zasłaniając dopiero co wzeszłe słońce. Przy samym brzegu na szmaragdowym pastwisku pasą się spokojnie konie. Ich sylwetki spowija zawieszona nisko nad ziemią łagodna mgła – to rosa paruje ogrzana żółtymi promieniami. Droga skręciła w lewo prowadząc przez bramę zbudowaną ze stojących po jej obu stronach gargantuicznych drzew. Dużo dalej ledwie widoczny na horyzoncie jedyny wieżowiec zaznaczył centrum miasta, zaś prostacka architektura szarego stadionu zakreśliła jego kres.

Usłyszałam za sobą stąpanie. Próbuję nie zwracać na nie uwagi. Nagle obok pojawia się wysoki mężczyzna. Biegnie chwilę równo ze mną, aż wreszcie ściąga słuchawki, sygnalizując równocześnie bym i ja zdjęła swoje. Niezadowolona, a nawet trochę wściekła, wyłączam książkę i ściągam słuchawki.

– Cześć, jestem Artem – przedstawia się wyciągając do mnie dłoń.

– Julia – odpowiadam ściskając jego dłoń w biegu.

– Długo biegasz?

– Kilka lat.

– Często trenujesz?

– Raczej nie.

– Biegasz sama?

– Zazwyczaj tak.

– A bierzesz udział w zawodach? – chciałam odpowiedzieć, ale nie pozwolił mi dojść do słowa – bo ja biorę. Teraz przygotowuję się do półmaratonu we Wrocławiu, chcę złamać 1:20. Lubię trenować krótko i intensywnie. Najważniejsza jest siła biegowa. A jak długo zamierzasz dziś biec?

– Zobaczę, jak się będę czuła.

Pewnie nie da mi już spokoju. Wał jest długi i daleko od zabudowań, lepiej pozostanę ugodowa. Trochę się pouśmiecham i jakoś to przeżyję. Biorę głęboki wdech.

– Zamierzam zająć się triathlonem. Próbowałaś kiedyś?- zagaduje ponownie z ukraińskim akcentem.

– Nie, nigdy.

– Warto spróbować. Zapisałem się na sekcję triathlonową od przyszłego miesiąca. Myślę, że będzie dobrze. Może od razu nie zdobędę podium…, bo wiesz na biegach bez udziału Kenijczyków zawsze staję na podium.

– Gratuluję – odparłam od niechcenia.



– Dzięki – uśmiechnął się dumnie – szukam takich biegów z nagrodami. A wiesz, byłem kilka lat temu na tripie po Europie. Z namiotem na plecach. Jeździłem na stopa i to było niesamowite. Zwiedziłem Portugalię, Hiszpanię, Francję, Włochy i kilka innych krajów, ale w Hiszpanii podobało mi się najbardziej.  Spędziłem tak dwa miesiące. To było trochę szalone, ale z chęcią bym to powtórzył. Zresztą teraz mam zamiar pojechać do Japonii. Bardzo mnie interesuje tamtejsza kultura. Pracuję w IT i finansowo mogę sobie na to pozwolić,  tylko z czasem gorzej. A ty biegasz rekreacyjnie, czy szykujesz się na zawody?

– Rekreacyjnie.

– Rekreacyjnie? To ci nic nie da. Musisz trenować regularnie. Ja trenuję 4 razy w tygodniu.  Trenowałem 5, ale zmądrzałem po kilku kontuzjach. Ważne są skipy i siła biegowa, a siłę zrobisz na podbiegach. Ja tak trenuję i jeśli chcesz coś osiągnąć to powinnaś robić jak JA. Mogę cię potrenować. O! Dieta! Ona jest bardzo ważna. Należy zachować odpowiednie proporcje między białkami, węglowodanami i tłuszczami. Ja prowadzę zbilansowaną dietę przez cały tydzień. Konsultuję ją z dietetykiem. Chodzę też do fizjoterapeuty. Właściwie to trenując triathlon trenujesz 4 dyscypliny: bieganie, pływanie, rower i dietę!

Biegł obok mnie, a muzykujące Anioły unosiły się nad naszymi postaciami. Chmury ustąpiły przed lśniącym ze zdwojoną siłą Słońcem rozświetlającym zniewalająco zjawiskową i apolińską sylwetkę chłopaka. Biegłam w cieniu jego chwały powstrzymując szczękę przed upadkiem. Wtedy  ON uniósł się ponad ziemią, a anielskie trąby dały znak. Począł wołać głośno:

O TO JA STOJĘ W CHWALĘ TU PRZED TOBĄ, NAJPIĘKNIEJSZY I NAJCUDOWNIEJSZY I WIEM, ŻE NIE POTRAFISZ MI SIĘ OPRZEĆ



– Tutaj skręcam – przerwałam nieproszonemu towarzyszowi.

– Poczekaj! – zatrzymał nas – Możemy biegać razem. Dasz mi swój numer? A może masz facebooka?

– Nie mam facebooka, a biegam nieregularnie, więc mój telefon na nic ci się nie zda.

– No nie żartuj, zobacz na mnie. Znam trzy języki, mam znakomitą sylwetkę i potrafię być szarmancki. Umów się ze mną – zażądał.

– Wybacz, że wcześniej tego nie dostrzegałam. Całe szczęście rozjaśniłeś mi już wszystko. I wiesz co?

– Co?

Spadaj! – spławiłam natręta.

Suka! – zawołał, gdy odbiegałam.

Jeśli podobał Ci się ten wpis nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi! 😉

Zostaw Komentarz!

Zajrzyj do STREFY PORAD! Może znajdziesz w niej odpowiedzi na nurtujące Cię pytania?

Zapisz się do newslettera, a wtedy zawsze będziesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych wpisach (zero spamu)!


Run, Forrest, Run!


 

Zapraszam do komentowania!