#2 – Kultura fizyczna, czyli protokół zachowań kulturysty


W tym odcinku przeczytasz:

  • Gdzie pojechałem rowerem?
  • Jak bronię się przed złodziejami?
  • Gdzie i kiedy można spotkać olbrzymie kolejki?
  • Co jest niezbędne w torbie treningowej?
  • Jak ubierać się do ćwiczeń?

Zaczynajmy!

Wsiadam na rower i pedałuję na siłownię. We Wrocławiu wystarczy zboczyć z głównej drogi i od razu trafiasz albo na bruk pozalepiany asfaltowymi łatkami albo na popękany i odkształcony asfalt.

Zawsze mnie zastanawia na ilu uczelniach wyższych w Polsce są katedry zajmujące się budową dróg i ilu taka katedra wydała na świat magistrów, doktorów i profesorów. Nie mam też zielonego pojęcia, na jakie tematy piszą swoje prace naukowe, ale pewne jest, że asfalt latem płynie, a zimą pęka.

Zostawiam te myśli za sobą i skupiam się na utrzymaniu kierownicy, bo skacze na tych kocich łbach, jak oszalała.

Podjeżdżam pod wieżowiec. Przypinam rower do stojaków naprzeciwko monitoringu. Rozpinam hamulce V-brake. Kłódkę mam za 15zł z Carrefoura, więc robię ewentualnego psikusa przyszłemu złodziejowi. Wyobrażam sobie, jak przecina linkę stalową obcinakiem z Castoramy i pędem zwiewa z miejsca przestępstwa. Oczywiście przy pierwszym hamowaniu rozbija się o drzewo lub ląduje na masce czyjegoś samochodu… Zapinam hamulce z powrotem. Sumienie nie pozwoliło mi odejść dalej niż na dwa kroki od roweru. Idę do budynku.



Wjeżdżam na piętro ruchomymi schodami. Nie chce mi się podchodzić, więc daję się ponieść tej zmyślnej machinie. Wyłania się wejście na siłownie. O, nie! Kolejka na kilkadziesiąt osób. Uderzam się płaską dłonią w czoło. To przecież poniedziałek, tak krótko po Nowym Roku i w dodatku godzina 17:00. No nic odczekam swoje. Siłownia jest duża, więc miejsce jakieś dla siebie znajdę. Z kolejki wychodzi łysy, niski, ale nieźle zbudowany chłopak. Wymachując kartą VIP komentuje zbliżając się do kasy:

Wszyscy ciągle chodzą na siłownie, a efektów po nikim nie widać

Po godzinie podchodzę do kasy. Obsługuję ją atrakcyjna studentka:

– Dzień dobry – wita się ze mną specjalistka do spraw obsługi klienta.

– Dzień dobry – odpowiadam kładąc karnet na ladzie.

– Sauna czy siłownia?

– Siłownia.

– Szafka numer 177.

– Dziękuję.



Wchodzę do szatni. Jest pełna facetów. Połowa z tej ferajny stoi nago właśnie się przebierając. Część z nich pręży się buńczucznie potęgując wrażenie, jakie robią na innych ich mięśnie. Rzucam torbę obok torby młodego chłopaka. Włosy ma wyprostowane, zaczesane na bok, a boki ogolone na zero. Trochę taka kozacka moda nastała. Nie mówię nic więcej, bo rzeczywiście wygląda to dobrze. Zaglądam, jednak do wnętrza torby przystojnego młodzieńca sprawdzając jej zawartość. To co znajduję w środku przechodzi moje najśmielsze oczekiwania:

drogi perfum w przepięknym flakonie, antyperspirant w kulce, dezodorant, żel pod prysznic, mydło antybakteryjne, płyn micelarny do czyszczenia twarzy, szampon, pomada do włosów, grzebień, płyn do higieny intymnej, pasta do zębów, szczoteczka do zębów, płyn do płukania ust, szejk proteinowy, napój izotoniczny, smartfon, tablet i ciuchy na zmianę

Ja zapomniałem nawet żelu i po treningu skorzystam z mydła przy umywalce.

Przebieram się szybko. Chwilę walczę z elektronicznym systemem zamykania szafki i kieruję się do wyjścia. Mijam suszącego sobie włosy na jajach Chińczyka. Czyni to dość obsceniczne rozkładając nogi, jak kowboj. Obok niego przy lustrze stoi, w samych gaciach CK, absolutnie kapitalnie wyrzeźbiony chłopak z gładką i miękką skórą i genialnie uczesanymi włosami.

W ręku trzyma swojego iPhone 5, 6, 7 lub 8 w wersji extreme i pstryka sobie zdjęcia w lustrze napinając dzielnie muskuły



Otwieram drzwi, wchodzę na salę treningową. Ławeczki do wyciskania puste za to rowerki, bieżnie i orbitreki pozajmowane. Sale fitness przyciągają tłumy. Świecą w nich lasery, migają stroboskopy, gra głośna i dynamiczna muzyka. Podchodzę do ławeczki, rozkładam na niej ręcznik i robię rozgrzewkę, po czym przechodzę do konkretnych ćwiczeń.

Pomiędzy seriami mam dużą przerwę, wiec wykorzystuję wolny czas na obserwowanie osób na siłowni. Faceci znający się dobrze, ale o mięśniach średnich i większych witają się ze sobą przybijając sztamę. Czynią to z taką siłą, że już na samą myśl rozbolało mnie ramię. Największy facet siedzi cicho robiąc swoje. Trzech atletów przyodzianych w obcisłe koszulki i spodnie rozmawia o diecie i komentuje technikę podciągania kolegi. Chudzi snują się bez celu, chwytając za co popadnie.

Całą atencję kieruję na kilkunastoletniego chłopaka stojącego na podeście. Zginając się w pół tworzy kąt 90 stopni, twarz ma skierowaną równolegle do podłogi. W ręce pochwycił gryf osadzony z drugiej strony w zawiasie umożliwiającym ruch obrotowy. Dźwiga ciężar łobuzersko. Nogi okrywają ciasne leginsy, tak że jaja uwypuklają się w lewej części krocza. Najbardziej zadziwia szara, luźna bluza z kapturem. Pozbawiona jest rękawów, a otwory na ręce poszerzone są tak mocno, że widać maleńkie, różowe sutki chłopaka. Pachy ma ogolone. Skończył serię. Założył kaptur na głowę, dokładnie tak, jak to robił Eminem w 8 mili. Chodzi teraz przed lustrem i przegląda się w nim zza swoich hipsterskich okularów.



Zrobiłem kolejną serię, a on nadal chodzi i się podziwia. Nawet przechodząca przed nim wysportowana instruktorka fitness nie wzbudza jego zainteresowania, wręcz odnoszę wrażenie, wścieka się, że zasłoniła mu swój własny obraz. Nie jestem pewien, ale chyba ma wzwód.

Ćwiczenia odbębniłem czym prędzej, za dużo czasu spędziłem w kolejce i teraz muszę gnać na umówione spotkanie z przyjacielem. Biorę prysznic. Przebieram się. Zabieram karnet od blond laski i zjeżdżam schodami w dół. Drzwi od budynku otwierają się przede mną. Wiatr owiewa mi twarz. Rower znikł.

Jeśli podobał Ci się ten wpis nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi! 😉

Zostaw Komentarz!

Zapisz się do newslettera, a wtedy zawsze będziesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych wpisach (zero spamu)!


Jeśli zastanawiasz się czy warto chodzić na siłownie obejrzyj ten film 😉


2 Replies to “#2 – Kultura fizyczna, czyli protokół zachowań kulturysty”

  1. Życie na propsie. Dosyć szczegółowe opisy, gdzie opis treningu, obciążenie, partie mięśniowe ćwiczone oraz jaką metodą? Różnorakie towarzystwo na siłce haha, polecam Freelectics lub wybierz się na parkour chętnie poczytam

  2. Dzięki za komentarz! Uznałem, że szczegółowy opis treningu może być dla czytelnika uciążliwy i nużący. O freelectics nigdy nie słyszałem. Sprawdziłem z ciekawości i jestem zainteresowany! Pozdrawiam.

Zapraszam do komentowania!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.