#17 – Spełnienie marzeń, czyli jak wydłubałem sobie oczy


W wieku 33 lat postanowiłem wydłubać sobie oczy. Być może decyzja, którą podjąłem zdaje się być przeciętnemu czytelnikowi nonsensowna i wręcz idiotyczna. Jednak moja ocena jest zupełnie inna, bowiem od momentu, w którym moje gałki oczne wylądowały w umywalce, stałem się szczęśliwym człowiekiem.


Dzieciństwo


Moje dzieciństwo należało do bardzo słodkich i przyjemnych. Mama była dla mnie dobra, a ojciec szczodry. Oboje rodziców dbali o mnie ślepo i zażarcie. Doglądali mnie fanatycznie nie pozwalając popełnić żadnego błędu. Każdy stawiany przeze mnie krok był najpierw przez nich analizowany pod względem ewentualnego ryzyka, a później asekurowany z nieprzejednaną gorliwością. Żyłem otoczony poduszkami bezpieczeństwa, dzięki czemu nie nauczyłem się troszczyć o własną skórę.

Najstraszniejsze było jednak to, że nie wykształciłem w sobie żadnej pewności siebie, bowiem każdą najmniejszą decyzję pragnąłem skonsultować z rodzicami. Chcąc się z kimś zaprzyjaźnić pytałem, czy jest to odpowiednia dla mnie osoba. Chcąc skoczyć z krzesła na ziemię pytałem, czy to bezpieczne. Chcąc pobawić się zapałkami najpierw konsultowałem to z ojcem i matką.


Dojrzewanie


Z niepokojem obserwowałem zmiany zachodzące w moim organizmie podczas okresu dojrzewania. Zmieniająca się barwa głosu, wyrastające w różnych miejscach włosy i rosnący wewnątrz popęd seksualny wywoływały trudne do opisania napięcie. Obezwładnione nieznanymi bodźcami ciało uciekało się po pomoc do rozumu. Rozum zaś szukał porad poza mną. Jedynymi istotami na świecie, z którymi zbudowałem relacje umożliwiające odbycie intymnej rozmowy, byli moi rodzice. Niestety, zabrakło ich wtedy kiedy potrzebowałem ich najbardziej. Oboje zginęli w wypadku samochodowym. Opiekę nade mną przejęła moja owdowiała babcia, która nigdy wcześniej się mną nie interesowała. Nasze kontakty ograniczyły się do pomieszkiwania razem przez kilka lat, aż do mojej pełnoletności.


Pierwsze zainteresowanie kobietami


Dziewczyny nie interesowały mnie w najmniejszym stopniu, aż do czasu rozpoczęcia się okresu dojrzewania. Zresztą chłopcy również. Wszystko odmieniło się wraz z pojawieniem się czarnego meszku pod nosem. Coś we mnie wybuchło. Jakbym rozsypał się na części pierwsze i później został poskładany, ale w zupełnie innej formie. Moją maniakalną obsesją stały się kobiety.

Całymi dniami przesiadywałem oglądając zdjęcia pięknych kobiet w internecie. Lubiłem obserwować te przepiękne ciała. Podziwiałem również koleżanki z klasy, jak i ze szkoły. Przyglądałem się wieczorami sąsiadce, która każdego dnia brała rytualną kąpiel nie zasłaniając przy tym rolet. Jakby odgrywała te sceny tylko dla mnie.


Piersi


Po kilku latach fascynowania się płcią piękną ukierunkowałem swe zainteresowania na niewielką część kobiecego ciała. Zakochałem się w kobiecych piersiach. Nigdy nie miałem swojego ulubionego kształtu, ale lubiłem kiedy przypominały dzwoneczki, jabłuszka lub gruszeczki. Czasami pikantności nadawała ich strzelista budowa, a perfekcyjna okrągłość obu piersi oraz ich symetria rozbrajały mnie na łopatki . Wielbiłem maleńkie i sterczące sutki, jednakże duże i okrągłe pobudzały mą namiętność.


Piersi stały się niepohamowaną miłością mojego życia


Dramat


Lata mijały, a ja ciągle oglądałem i badałem wzrokiem ten wybiórczy kawałek kobiecego ciała. Z czasem zaczęło mi doskwierać to, że będąc już pełnoletnim mężczyzną, nigdy nie trzymałem w dłoniach kobiecej piersi. Niewielka dolegliwość przerodziła się w prawdziwą mękę, której antidotum stały się wspomnienia z okresu niemowlęcego. W chwili absolutnej rozpaczy nauczyłem się przywoływać sceny z karmienia mnie piersią przez matkę. Zamykałem oczy i przenosiłem się do tamtych wspaniałych chwil, kiedy całym sobą wtapiałem się w te miękkie i przyjemne poduszeczki. Włos jeżył się na głowie, a dreszcz pieścił przyjemnie skórę. Ta metoda pozwoliła mi przeżyć do wieku, w którym zmarł Aleksander Wielki, czyli 32 lat.


Przełom


Tuż przed moimi 33 urodzinami oglądałem w telewizji program o diagnostyce raka piersi. Okazało się, że jedną ze skutecznych metod wykrywania guzków rakowych jest dotyk. Dlatego do takiego rodzaju badań zatrudnia się osoby niewidome, ponieważ pozbawione jednego ze zmysłów, mają w zamian, wyostrzone inne zmysły. Zaraz po programie zadzwoniłem do kliniki zajmującej się schorzeniami piersi przedstawiając się jako osoba niewidoma, szukająca pracy. Początkowo nie byli zainteresowani, jednak po wymianie obszernej korespondencji zdołali się przekonać, że sposoby stosowane w krajach rozwiniętych mogą sprawdzić się również w naszym kraju. Zgodzili się przyjąć mnie do pracy na okres próbny za bardzo niską stawkę, która w gruncie rzeczy  nie była dla mnie istotna. Problem był w tym, że miałem sokoli wzrok.


Oczy


Musiałem pozbawić się wzroku

Zanim uczyniłem cokolwiek, aby pozbawić się wzroku, zakupiłem kilka koniecznych rzeczy dla niewidomego. Przynajmniej, tak wtedy mi się wydawało. Wszedłem w posiadanie psa przewodnika, laski dla niewidomych i pozbyłem się wszystkiego, co było ostre, mogło się stłuc lub przewrócić. Zabezpieczyłem całe mieszkanie. Przez dwa dni trenowałem bycie niewidomym zamykając oczy. Czas jednak naglił…

W moje 33 urodziny (wiek, w którym umarł Jezus Chrystus) wstałem bardzo wcześnie. Nękały mnie nerwy, ponieważ nazajutrz miałem iść do pracy, a ja wciąż doskonale widziałem. Był to zatem ostatni moment na ziszczenie mojego planu.

Poszedłem do kuchni. Otworzyłem szufladę ze sztućcami i wyjąłem z niej łyżkę. Szklane oczy wziąłem ze stołu kuchennego i włożyłem do kieszeni. Znalazłem się w łazience przed lustrem przyklejonym do ściany. Ścisnąłem narzędzie chirurgiczne w prawej dłoni i przyłożyłem do oka. Wziąłem dwa głębokie oddechy i wraz z trzecim wcisnąłem łyżkę do oczodołu od razu podważając gałkę oczną tak, aby wypadła. Przestałem widzieć na jedną stronę. Oko zatoczyło kilką kółek w zlewie lądując w sitku. Nie bacząc na ten przykry widok przyłożyłem łyżkę do drugiego oka i postąpiłem dokładnie tak samo. Straciłem całkowicie wzrok.


Nowa praca i spełnienie marzeń


W nowej pracy stawiłem się na czas. Po 8 godzinach ciężkiej harówki wyszedłem do domu z wielkim uśmiechem na ustach. Przebadałem 16 pacjentek, a ich piersi były cudowne. U żadnej nie zdiagnozowałem nowotworu. Pragnąłem pozostać w klinice i badać kolejne przypadki nawet kosztem snu i wolnego czasu. Niestety, było to niemożliwe ze względu na ustalone wcześniej godziny pracy. Tego dnia zasypiałem przepełniony radością.

We wspomnianej klinice pracuję do dziś. Nieustannie na jednym stanowisku z tym samym zakresem obowiązków. Na urlopy chodzę niechętnie. Chorobowego nigdy nie wziąłem. Nigdy też nie liczyłem mijających lat. Obecnie jestem facetem w średnim wieku między czterdziestką, a pięćdziesiątką i moje życie to Raj – a mówią, że nie da się go zaznać tu na ziemi. Stałem się największym specjalistą w dziedzinie diagnostyki raka piersi. Uratowałem życie setkom kobiet wykrywając nowotwór na czas. I co najważniejsze, spełniłem swoje największe marzenie stając się szczęśliwym do granic możliwości.


Jeśli podobał Ci się ten wpis nie zapomnij podzielić się nim ze znajomymi! 😉

Zostaw Komentarz!

Zajrzyj do STREFY PORAD! Może znajdziesz w niej odpowiedzi na nurtujące Cię pytania?

Zapisz się do newslettera, a wtedy zawsze będziesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych wpisach (zero spamu)!